Wizja rewolucji w Przedwiośniu

Rekonstruując obraz rewolucji październikowej w swojej powieści, Żeromski opierał się na popularnych w latach dwudziestych relacjach repatriantów, które powtarzano na spotkaniach rodzinnych, drukowano w prasie, publikowano w formie książkowej. W Przedwiośniu występują typowe elementy obrazu rewolucji powtarzające się w opowieściach repatriantów: wybuch konfliktów etnicznych, konieczność ukrywania swej tożsamości, narastająca podejrzliwość wobec wszystkich, konieczność podejmowania pracy w nieludzkich warunkach, grabież majątków.

Traumatycznym doświadczeniem wielu Polaków przesiedlajacych się z Rosji do ojczyzny była także podróż pociągiem repatriacyjnym - zatrzymującym się bardzo często, opłacanym kolejnymi łapówkami, którym tylko część podróżnych dotarła do celu, wielu bowiem zmarło po drodze, nie wytrzymując fatalnych warunków, zimna i głodu.

Rewolucja październikowa ukazana jest zatem w powieści jako wielka katastrofa społeczno-moralna. Jej przejawy to

  • zniszczenie struktur dotychczasowego państwa carskiego,
  • ustanowienie nowej władzy poprzez bolszewików
  • chaos i brak organizacji,
  • zapaść ekonomiczna,
  • zamknięcie dotychczasowych zakładów pracy,
  • niewypłacanie pensji,
  • zapaść handlu,
  • brak towaru w sklepach,
  • narastającyh głod,
  • przemoc wobec przeciwników politycznych,
  • publiczne egzekucje

Rewolucja przedstawiona w Przedwiośniu odwołuje się do najniższych instynktów w ludziach, takich jak nienawiść, zazdrość, żądza odwetu. Rewolucjoniści, nie mając własnych pieniędzy, żądają od ludzi, pod groźbą kary śmierci, wydania swoich majątków. Cezary, dopóki pozostaje pod urokiem rewolucji, sam oddaje zgromadzone przez ojca i zabezpieczone “na czarną godzinę” pieniądze. Potem oboje z matką zmagają się z dotkliwą biedą.

Tragiczną konsekwencją rewolucji jest między innymi eskalacja lokalnych konfliktów, do tej pory trzymanych w ryzach przez władzę carską. Najbardziej dramatyczne skutki miała wojna turecko-ormiańskiej, której towarzyszyła rzeź ludności ormiańskiej. To właśnie te wydarzenia sprawiają, że Cezary zostaje zmuszony do pracy przy grzebaniu zwłok zamordowanych.

Rzez Ormian
Rzez Ormian

Podczas tego przygnębiającego zajęcia Cezarego uderza widok zwłok młodej kobiety, który uosabia okrucieństwo wojny i krwawych przewrotów politycznych.

Jednak zakładać, że powieść Żeromskiego potępia każdą rewolucję, że potępia samą ideę rewolucji, byłoby poważnym nadużyciem. Nie sposób nie widzieć ogromnej wrażliwości autora na nędzę społeczną. Słowa, którymi Cezary próbuje wyklarować nieżyjącej już matce potrzebę rewolucyjnej przemiany świata, można by przypisać samemu autorowi Ludzi bezdomnych.

„Rewolucja — nauczał ducha matki — jest to konieczność, wyższa ponad wszystko. Jest to prawo moralne. Poprzez dziesiątki setek lat ludzie nieszczęśliwi byli przez uprzywilejowanych deptani, ciemiężeni, wyzuwani ze wszelkiego prawa. Iluż to wskutek tego bestialskiego prawa panowania uprzywilejowanych nad wyzutymi ze wszelkiego prawa poniosło śmierć z chorób, z nędzy, z katuszy przymusowego ubóstwa, w udręczeniach, w jarzmie służby! Nawet w widzeniu i za pomocą lotnej wyobraźni niepodobna zliczyć ogromu istnień zamordowanych, bogactw ducha zniweczonych, piękna na zawsze unicestwionego. Jest to jakowyś kontynent pogrzebionych za życia, cmentarzysko bez końca, gdzie każda grudka ziemi wzywa o pomstę nad Kainem. Gdyby te grudki martwej ziemi mogły przemawiać albo znalazły możność dawania zrozumiałych znaków, to każdy kamień cerkwi i kościołów wydawałby jęk, każda cegła pałaców, każda kolumna sal ociekałaby krwią, a bruk ulic zroszony by był łzami. Albowiem wszędzie pod przemocą straszliwą, w jarzmie, pod batem i w ucisku człowiek musiał pracować nie dla siebie, lecz dla drugiego człowieka. Nasze pieniądze, nasze cenne i wygodne sprzęty, nasze drogie naczynia i smaczne w nich potrawy zaprawione są i przesycone do cna krzywdą człowieczą. (s. 49 -50)

Tak zrysowana idea rewolucji wydaje się być raczej realizacją imperatywu moralnego niż marksistowską koniecznością historyczną. Wybitnym wyrazem tego etycznego stanowiska są już Ludzie bezdomni (1899), których bohater, młody lekarz o robotniczym pochodzeniu, odczuwa dług wobec ludu, który spłacić może tylko angażując się całym sobą w walkę z niesprawiedliwością społeczną.

Nie ma mowy o osiągnięciu narodowej i społecznej harmonii w sytuacji, gdy komukolwiek, z racji nędzy materialnej, odmawia się człowieczeństwa. Taka postawa wyrasta choćby z dawnej idei narodnictwa oraz różnych form idealistycznego socjalizmu.

Andrzej Mencwel, Przedwiośnie czy potop. Nowe krytyki postaw polskich, WWarszawa 2018